Jak przestałem zbierać inspiracje i zacząłem działać

Opublikowano przez G.Czech w dniu

Przez długi czas byłem przekonany, że problemem jest brak wiedzy. Że jeszcze jedna książka, jeszcze jeden film, jeszcze jedno konto na Instagramie sprawią, że w końcu poczuję się gotowy. Że w którymś momencie kliknie, wszystko się ułoży i będę wiedział, co robić dalej.

Dziś wiem, że problem nie leżał w braku wiedzy.
Problemem był jej nadmiar.

Permakultura, ogrody regeneratywne, siedliska – to wszystko jest niezwykle inspirujące. Właśnie dlatego tak łatwo wpaść w pułapkę ciągłego podglądania innych. Z każdej strony docierają do nas piękne realizacje, dopracowane projekty i historie ludzi, którzy sprawiają wrażenie, jakby od dawna wiedzieli, co robią i dokąd zmierzają.

Im więcej tego oglądałem, tym trudniej było mi zacząć cokolwiek u siebie. Zamiast jasności pojawiały się kolejne wątpliwości, a razem z nimi obawa, że zrobię coś nie tak, że wybiorę złą metodę albo że ominę jakieś „ważne” rozwiązanie. Inspiracje, które miały dodawać energii, zaczęły działać odwrotnie – zamiast popychać do działania, coraz skuteczniej mnie blokowały.

Przełom przyszedł w momencie, gdy uświadomiłem sobie coś bardzo prostego, choć wcale nie oczywistego: ja nie potrzebuję więcej pomysłów. Nie potrzebuję kolejnych przykładów ani metod. Potrzebuję jednej decyzji. Nie idealnej i nie ostatecznej, tylko takiej, która pozwoli ruszyć z miejsca.

Zamiast pytać, jak robią to inni, zacząłem pytać, co ma sens tu i teraz, w tym konkretnym miejscu i w tym momencie mojego życia. Ta zmiana perspektywy była kluczowa, bo po raz pierwszy skierowała uwagę z zewnątrz do środka.

Najbardziej pomogło mi świadome ograniczenie. Przestałem zapisywać wszystko „na później”, przestałem kolekcjonować kolejne metody i porównywać się z innymi realizacjami. Skupiłem się na jednym miejscu, jednym problemie i jednym kolejnym kroku, który rzeczywiście mogłem wykonać. Było to momentami niewygodne i dalekie od poczucia kontroli, ale jednocześnie bardzo uwalniające.

Z czasem zauważyłem, że działanie porządkuje myśli znacznie lepiej niż kolejne godziny planowania. Uczy szybciej, bo daje realną informację zwrotną, a nie tylko teoretyczne założenia. Nie trzeba wiedzieć wszystkiego, żeby posadzić pierwsze drzewa, zacząć obserwować glebę albo wprowadzić drobną zmianę, która pozwala zobaczyć, co działa, a co nie.

Ważnym odkryciem było też to, że chaos nie znika magicznie w momencie „startu”. On się raczej porządkuje warstwami, zmienia w trakcie i czasem wraca. I to jest zupełnie normalne. Różnica polega na tym, że zamiast kręcić się wyłącznie w głowie i zbierać kolejne inspiracje, masz już punkt odniesienia – własne doświadczenie i coś realnego, do czego możesz się odnieść.

Piszę o tym, bo wiele osób, z którymi rozmawiam, utknęło dokładnie w tym miejscu. Mają wiedzę, mają chęci, często mają też ziemię, ale brakuje im jasności, decyzji i pierwszego kroku. I bardzo często nie potrzebują kolejnego poradnika ani nowej inspiracji, tylko zatrzymania się, uproszczenia i spokojnego spojrzenia z boku.

Jeśli czujesz, że wiesz „za dużo”, masz „za wiele opcji”, a mimo to stoisz w miejscu, być może nie potrzebujesz dodawać kolejnych elementów. Być może wystarczy coś odjąć – i pozwolić sobie na jeden, prosty ruch do przodu.


G.Czech

Spokojne wsparcie w zakładaniu siedlisk, pracy z ziemią i porządkowaniu chaosu w projektach, organizacjach i pracy zdalnej.

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Symbol zastępczy awatara

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *